ANIMACJA POLSKA - Aktualności

Strona główna » Aktualności

Cudze chwalicie, Semafora nie znacie...

2010-10-16

25 września w Łodzi zakończyła się pierwsza edycja festiwalu animacji lalkowej - Semafor Film Festiwal. Jest to jedyny znany mi polski festiwal filmowy, który nie jest kreacją menagerską, nie tworzy sztucznej narracji, mającej włączyć polską kinematografię „na siłę” w awangardę filmową na świecie. SFF jest festiwalem warsztatowym, organizowanym przez wytwórnię filmową Se-ma-for i pracuje na tym, co jest realniejednym z największych atutów filmu polskiego. Ten festiwal to szansa na stopniową zmianę świadomości społecznej, jako dziś animacja, a szczególnie lalkowa, umieszczana jest na peryferiach nie tylko dyskursu filmowego, ale kultury w ogóle – w świecie peerelowskich dobranocek. Tymczasem SFF pokazał ten gatunek jako niezwykle ciekawy, rozwijający się wraz z techniką filmową i będący w światowej awangardzie filmowej. I w tej awangardzie znajduje się również studio Se-ma-for (powstało w 1947r., w 1999 zostało przekształcony w spółkę która jest kontynuatorem programowym państwowego studia, mającą prawo do używania jego loga). Jest to jedyna polska wytwórnia uhonorowana dwoma Oscarami (za Tango Zbigniewa Rybczyńskiego w 1983r. i Piotrusia i wilka Suzie Templeton w 2007). Semafor Film Festiwal był wydarzeniem prezentującym wybór filmów z ogromnego dorobku gospodarzy (filmy stare i nowe, dla dzieci i dorosłych, produkcje polskich uznanych twórców) i szeroki, międzynarodowy przegląd tego gatunku (w tym najnowsze „głośne” produkcje, również np. teledyski). W trzy dni zaprezentowano 700 filmów, w tym 70 premier, oraz specjalny program dla dzieci (w jego ramach m. in. odsłonięto pomnik pingwina Pik-Poka).

W ramach festiwalu można wyodrębnić kilka nachodzących na siebie warstw. Chronologicznie pierwsza to warstwa historyczna – w czasie festiwalu ogłoszono stulecie polskiej (i światowej) animacji lalkowej. I bardzo słusznie, żeby nie powiedzieć - nareszcie! Dzięki temu nastąpiło wpisanie Władysława Starewicza, pioniera animacji lalkowej o światowej renomie, w historię polskiej animacji. On to właśnie w 1910 roku zrealizował Walkę żuków, pierwszy lalkowy film animowany. Odsłonięcie Gwiazdy Starewicza, które odbyło się w czasie festiwalu, było uroczystością niezwykle wzruszającą, o ponadnarodowym charakterze. Zaplanowano bowiem w niej udział przedstawicieli konsulatów Litwy, Rosji i Francji (czyli tych nacji, które też do Starewicza się przyznają), a tym samym symbolicznie - „podzieliśmy się” z nimi mistrzem.

Druga warstwa to ta, która najbardziej domaga się naświetlenia i popularyzacji. O ile pierwszy Oscar Semafora uległ zapomnieniu, to drugi (za Piotrusia...) jest bagatelizowany dlatego, jakoby Se-ma-for był tylko „tanią siłą roboczą” brytyjskiego koproducenta, firmy BreakThru. To tylko narodowe kompleksy – scenografia, projekty lalek, animacja – wszystko to było dziełem polskich (często utytułowanych) twórców animacji lalkowej. Dodatkowo prezentowana w czasie festiwalu retrospektywa filmów Templeton pozwala wysnuć odważne wnioski, że współpraca z Se-ma-forem dała tej autorce bardzo dużo. Oscar za Piotrusia przyniósł łódzkiemu producentowi ogromną renomę, czego dowodem i rezultatem jest ukończona w tym roku Maska Braci Quay, wyjątkowa, hipertekstualna animacja lalkowa (lalki i scenografia projektu Se-ma-fora). Prezentacja Piotrusia i Maski na festiwalu, wraz z projekcjami towarzyszącymi, pozwalała poznać i docenić klasę producenta i polskich współtwórców.

Kolejna warstwa, która wiąże się z poprzednią, a którą festiwal niejako „mimochodem” zaprezentował, to bardzo szeroki wachlarz zagadnień, który roboczo określę jako „strukturę studiów animacji”. To pozornie drugorzędny problem, jednak uważam, że kluczowy dla (od)budowy dyskursu polskiej animacji. Otóż kalectwo obecnego dyskursu wynika z opierania go o mit indywidualnej twórczości, będący bazą teorii animacji autorskiej. Gloryfikowanie poszczególnych wielkich animatorów prowadzi bardzo często do konstruowania fikcyjnej rzeczywistości, w ramach której zapomina się, że za każdym filmem stoi ekipa. A w warunkach polskiej animacji jest to (i była zawsze) ekipa fachowców najwyższej klasy. W wypadku animacji lalkowej to projektanci i konstruktorzy lalek, projektanci i wykonawcy scenografii, rozmaitych urządzeń mechanicznych, oświetleniowcy,montażyści, itp. - to „towarzysze broni” i ogromna tradycja, przekazywana z pokolenia na pokolenie, a dziś doceniona również na świecie. Organizatorzy festiwalu, zapraszając znamienitych gości z kraju i ze świata nie zapomnieli o członkach ekip i pracownikach technicznych, również o tych starszych, dziś na emeryturze. Zabrzmi to może górnolotnie, ale oni również współtworzyli współczesny sukces Se-ma-fora. O ile w PRL trzon produkcji lalkowej stanowiły filmy dla dzieci, to dziś oferta tego producenta jest o wiele szersza. Współcześnie najbardziej znani na świecie polscy animatorzy to właśnie ci zajmujący się animacją lalkową- Marek Skrobecki,, Magdalena Osińska, Izabela Plucińska– to nie przypadek, że dwoje z nich (Osińska i Skrobecki) współpracowali lub współpracują z Se-ma-forem.

Dzięki kameralnej, warsztatowej formule festiwalu (mimo ogromnej ilości gości) udało się pokonać kłopoty z komunikacją i dyskusją z widzami, jakie na ogół można odczuć w czasie festiwali filmowych. Zaskoczył mnie wysoki, profesjonalny poziom dyskusji, zarówno kuluarowych, ale przede wszystkim tych z widzami - po projekcjach i w czasie rozmaitych festiwalowych wydarzeń. Dobra, dyskretna reżyseria festiwalu była odczuwana na każdym kroku. Należą się za to wyrazy uznania organizatorom, a przede wszystkim głównemu pomysłodawcy SFF, prezesowi Se-ma-fora Zbigniewowi Żmudzkiemu, który pełnił rolę stale obecnego gospodarza.

I tak oto na mapie festiwalowej pojawił się kolejny – obok poznańskiego Animatora i krakowskiej Etiudy&Animy – zapowiadający się na bardzo dobry festiwal animacji. Mam nadzieję, że festiwale te i klasę filmów na nich prezentowanych dostrzegą również polscy filmowcy. Wśród rzeszy gwiazd filmu na Piotrkowskiej pojawił się bowiem kolejny (dopiero drugi, po Zbigniewie Rybczyńskim) twórca filmów animowanych. Zaiste, daleko animator musi zajść, żeby koledzy filmowcy przyjęli go do krajowego Panteonu.

Hanna Margolis


Musisz być zalogowany aby móc dodawać komentarze.

Przypomnij hasło | Rejestracja

DODAJ SWÓJ FILM FORUM

Ostatnio w galerii

ANIMATOR 2010

ANIMATOR 2010

OGŁOSZENIE

dodaj

SZUKAJ FILMÓW STUDYJNYCH

*filmy w wersji cyfrowej 2 min. po konwersji

SZUKAJ FILMÓW UŻYTKOWNIKÓW

Uwaga!
Żadna część jak i całość utworów zawartych w portalu animacjapolska.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, foto- kopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody portalu animacjapolska.pl. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody portalu animacjapolska.pl lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Projekt współtworzony przez:

  • MKiDN
  • PWA
  • PISzF
  • SMF
  • Platige
  • IAM
  • FN