ANIMACJA POLSKA - Aktualności

Strona główna » Aktualności

STOLICA POLSKIEJ ANIMACJI?

2009-10-30

Koniec pierwszej dekady XXI wieku. Festiwal w Cannes otwiera film animowany o chłopcu i balonach. Organizatorzy znowu pokazali, że na francuskiej Riwierze wiatr zmian czuć najlepiej. Pół roku później, świeżo nobilitowana do elitarnego grona najważniejszych filmowych wydarzeń świata impreza w Warszawie, idzie canneńskim tropem. WFF otwierają już dwa filmy animowane: pełno- i krótkometrażowy. Czy to znaczy, że w Warszawie animacja wraca do łask?


Na początek zastanówmy się: kiedy ktoś zapyta o rodzinne miasto polskiej animacji, to co odpowiemy? Warszawa?


Pewnie niewiele osób udzieliłoby takiej odpowiedzi. Choć stolica od końca lat 50. była ważnym ośrodkiem filmu animowanego, to jednak trudno było jej konkurować o względy wielbicieli animacji z Łodzią czy Krakowem. I tak jest do dzisiaj.


Mimo to, w warszawskiej animacji dzieje się bardzo dużo, może nawet więcej niż gdzie indziej w kraju. Tutaj swoją siedzibę ma Platige Image i powstają głośne filmy Tomka Bagińskiego. W stołecznym ASP Michał Socha stworzył swoją Laskę, nagrodzoną w Annecy. W stolicy powstaje odważny pełnometrażowy film nie dla dzieci Jeż Jerzy. Tutaj też wciąż działa Studio Miniatur Filmowych, w którym powstawała historia polskiej animacji artystycznej, a dzisiaj kręcone są głównie filmy dla dzieci.


Dotrzymują kroku


Przypadek Platige Image powinien być dla polskiej animacji papierkiem lakmusowym zachodzących zmian. W siedzibie studia na Warszawskich Fortach czuć nowoczesność i świetną orientację w dzisiejszych trendach. Powstają tu filmy rywalizujące o najważniejsze nagrody na festiwalach filmu animowanego oraz prawdziwe zatrzęsienie produkcji komercyjnych. Nawet jednak w tych przypadkach, owoce prac studia trzymają najwyższy poziom.


Sztandarowym przedsięwzięciem studia w 2009 roku był bez wątpienia Kinematograf. Po lawinie sukcesów Katedry (2002) i Sztuki spadania (2005), marka Tomka Bagińskiego wydawała się być gwarantem kolejnych laurów. Nic więc dziwnego, że rodzimi krytycy z miejsca odtrąbili oscarowe fanfary. O tym, że stuprocentowej gwarancji sukcesu nie ma nigdy, powiedzieć nam może każdy twórca, któremu sukces w ogóle się zdarzył. Dlatego nie załamywaliśmy rąk, kiedy Kinematograf poległ w Wenecji i nadal trzymamy za niego kciuki.


Poza tym, trudno się oprzeć wrażeniu, że Bagiński jest w ostatnim czasie człowiekiem potwornie zapracowanym. Poza Kinematografem reżyserował w ostatnich miesiącach kilka innych produkcji. Bieg (2009) to promocyjny film zrealizowany we współpracy z jednym z producentów piwa, którym Platige udowadnia, że nawet chałturzy na najwyższym poziomie. Zrealizowany został w technice stereoskopowej, dzięki czemu twórcy mogli odhaczyć sobie pionierstwo w dziedzinie polskich produkcji w trzech wymiarach oraz zwrócić na film uwagę mediów głównego nurtu. Bieg wyświetlany jest w Multikinach, można go też obejrzeć internecie w dwóch wersjach: 2D i 3D. Jaka inna krótkometrażówka może w naszym kraju liczyć na taką dystrybucję? Podobnie rzecz się ma z innym filmem wyreżyserowanym przez Bagińskiego na zlecenie. Witcher: Rise of the White Wolf (2008) prezentował krótką, ale niezwykle dynamiczną scenę treningu tytułowego Wiedźmina. Filmik nakręcony został dla studia CD PROJEKT RED, produkującego grę video opartą o prozę Andrzeja Sapkowskiego na konsole Xbox 360 i PS3. Ruch żywych aktorów został w nim przeniesiony do animacji za pomocą technologii motion capture. Niespełna dwuminutowy filmik jest dzięki temu jedną z najbardziej efektownych scen walki historii polskiego kina. Projekt gry w międzyczasie został zawieszony, ale trailer Bagińskiego zdążyły zobaczyć tysiące osób. Poza rozpowszechnianiem w internecie film pokazywany był także w kinach, nawet studyjnych. Trzeba tutaj dodać, że Platige Image wyprodukowało wcześniej dłuższe filmy otwierające i zamykające rozgrywkę w grze Wiedźmin, która w 2007 roku została wypuszczona na komputery osobiste.


Zupełnie inną kategorią filmowej sztuki jest Siedem bram Jerozolimy, również w reżyserii Bagińskiego. Projekt wizualizacji koncertu Krzysztofa Pendereckiego to kolejny łowca festiwalowych laurów. Po wygraniu głównej nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Telewizyjnych Produkcji Muzycznych w Pradze, może zdobyć nagrodę Emmy. O nominacji powiadomili przedstawiciele Amerykańskiej Akademii Telewizyjnej na targach MIPCOM w Cannes.


Przykład Bagińskiego jest najbardziej jaskrawy, ale na nim nie kończy się ławka utalentowanych postaci pracujących w Platige i przedsięwzięć nietypowych dla polskiego środowiska . Z powodu braku miejsca, wspomnę tylko o kilku.


Kręcony dla telewizji CANAL+ Niezły kanał w reżyserii Sebastiana Pańczyka został nagrodzony przez jury konkursu Animago Award, zdobył laur Art Directors Club of Europe Awards, w 2008 roku znalazł się w konkursie seriali na festiwalu w Annecy. Pańczyk jest uznanym reżyserem filmów reklamowych, którego żartobliwy styl jest jednym z niewielu rozpoznawalnych w polskiej branży. W Niezłym kanale ma do dyspozycji więcej niż 30 sekund, a reżyser wykorzystuje ten czas świetnie.


Inny charakter niż produkcje Bagińskiego mają filmy Grzegorza Jonkajtysa. Tak Arka (2007) jak i wcześniejszy Mantis (2001) również są dziełami cyfrowej animacji, jednak o zdecydowanie odmiennym charakterze od filmów Bagińskiego. Bardziej pesymistyczne, oparte na subtelniejszych anegdotach mówią o kiepskiej kondycji współczesnego człowieka. Reżyser zgarnął za Arkę szereg nagród, a sam film znalazł się na wydanej przez Narodowy Instytut Audiowizualny płycie „Akcja Animacja”, wśród najważniejszych produkcji animowanych młodego pokolenia. Obecnie Jonkajtys mieszka i pracuje w San Francisco.


W Platige Image znaleźć można również produkcje zupełnie różne od wyżej wspomnianych. W portfolio studia w 2008 roku znalazł się film zupełnie dlań nietypowy. Laska Michała Sochy jak żaden inny nawiązuje wprost do polskiej animacji sprzed lat. Animacja w dwóch wymiarach (choć stworzona na komputerze), żywiołowa jazzowa interpretacja klezmerskiej melodii z ostrą puentą, urzekła jurorów na festiwalach m.in. w Poznaniu, Krakowie, Annecy i wciąż jest wyświetlana na kolejnych imprezach. Socha stworzył film niezwykle atrakcyjny dla współczesnego widza mniej lub bardziej obytego z animacją, a jednocześnie wspaniale wpisujący się w polską tradycję.


Tu się uczy


Zanim Laską zajęło się Platige Image film powstawał pod opieką artytyczną prof. Hieronima Neumanna w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. W stołecznej szkole w ostatnich latach przeprowadzono szereg zmian dotyczących kształcenia twórców animacji.


Hieronim Neumann w 2000 roku zastąpił na stanowisku kierownika Międzywydziałowej Pracowni Filmu Animowanego na Wydziale Grafiki Daniela Szczechurę, a jego adiunktem jest Ewa Ziobrowska, która należy do wychowanków Szczechury. Animacji naucza się jednak nie tylko w tamtej pracowni. Neumann wraz z Olgą Wroniewicz prowadzi również dyplomującą pracownię na kierunku sztuka mediów, a pracownię bez praw dyplomowych prowadzi tam Ewa Ziobrowska.


Studenci uczyć się mogą także w Międzywydziałowej Pracowni Multimedialnej Kreacji Artystycznej pod okiem Stanisława Wieczorka. W ramach porozumienia z 2001 roku z Akademią Muzyczną im. Fryderyka Chopina (obecnie Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina), studenci mogą uczyć się animacji w Międzyuczelnianej Pracowni Multimediów, którą kieruje Wiktor Jędrzejec.


Z animacjami powstającymi w warszawskiej ASP muzyka jest związana bardzo silnie. Najlepiej widać to na przykładzie samej Olgi Wroniewicz. 00:03:04:08 (2003) oraz jej dyplomowe 1-39-C (2004) to dzieła abstrakcyjne, w których sfera wizualna przenika się z dźwiękową. W rozmowie z Mariuszem Frukaczem (cykl wywiadów 24 klatki na sekundę wydany w 2009 roku) autorka przyznała: „(…) dużo bardziej niż filmem, interesuję się muzyką”, a wśród inspiracji wymieniła między innymi Hansa Richtera, Oskara Fischingera i Kazimierza Urbańskiego.


Studenci ASP poddani są więc artystycznym wpływom z kilku zupełnie odmiennych tradycji. Po pierwsze, pracownia animacji, która przez lata był głównym miejscem edukacji animatorów w Warszawie, znajduje się na Wydziale Grafiki, czego efektem jest większa niż np. animatorów po szkole filmowej wrażliwość na plastyczność filmu. Po drugie, swoje piętno na pracowni odcisnął Daniel Szczechura, wybitny twórca polskiej animacji, ale nurtu silnie narracyjnego. Pod jego opieką w uczelni skrzydła rozwijali tacy artyści jak Piotr Dumała, Ewa Bibańska czy Marek Serafiński. Po Szczechurze jednak w pracowni nastał czas Hieronima Neumanna, który z kolei w przeszłości był asystentem Zbigniewa Rybczyńskiego i podziela jego pasję do formalnych eksperymentów. Nic więc dziwnego, że prace studentów i absolwentów ASP należą do wyjątkowo zróżnicowanych i nigdy nie mówi się o nich w kategoriach jednej „szkoły”, jak dzieje się w przypadku artystów z ASP w Krakowie.


Niech wróci stare


W Studiu Miniatur Filmowych robi się dzisiaj głównie filmy dla dzieci. Hip-Hip i Hurra, Go Rabbit Go (Król i Królik), Little Ray of Sun (Jak Promyk Słońca Szukał Przyjaciela) to seriale, o których w swojej pesymistycznej nocie z targów MIPCOM/MIPCOM Junior na łamach portalu animacjapolska.pl wspomniał już Włodzimierz Matuszewski. I choć w kontekście całej polskiej branży ich powodzenie było pozytywnym precedensem, to wielbiciel animacji artystycznej może być ofertą SMF zawiedziony. Nielicznymi wyjątkami są w niej: Titanic World (2008) Hanny Margolis, który jak dotąd przechodzi zupełnie przez publiczność niezauważony; oraz wciąż powstające Lucky Day Forever Alka Wasilewskiego i Oaza Andrzeja Barańskiego.


Czy te produkcje nakłonią władze studia do zmiany polityki, przekonamy się w przyszłości, a na razie pozostaje tylko sentyment za czasami, gdy w SMF powstawały takie dzieła jak Labirynt (1962) Jana Lenicy, Czerwone i czarne (1963) Witolda Giersza, Jak działa jamniczek (1971) Juliana Antoniszczaka czy Łagodna (1985) Piotra Dumały.


Czekamy na Jeża


W przesadny pesymizm popadać jednak nie warto, bo i nowatorskich inicjatyw w Warszawie nie brakuje. Jedną z nich jest bez wątpienia Jeż Jerzy.


Historia powstania tego filmu zaczęła się pod koniec 2007 roku, kiedy to Wojtek Wawszczyk usłyszał o planach nakręcenia pełnometrażowej animacji na podstawie kultowego już komiksu Tomka Leśniaka i Rafała Skarżyckiego. Wydawane od 1996 historie o Jeżu odniosły niebywały, jak na wąski w ostatnich latach rynek polskiego komiksu, sukces. Zwróciły także uwagę producentów z Paisa Films. Ta firma producencka należąca do Macieja Ślesickiego jest siostrzanym przedsięwzięciem Warszawskiej Szkoły Filmowej, również prowadzonej przez reżysera wraz z Bogusławem Lindą. W szkole nauczycielem animacji i organizatorem całego kierunku studiów był właśnie Wawszczyk. Młody reżyser i animator zdążył już odnieść indywidualne sukcesy na polu animacji krótkometrażowej, uczył się jej w łódzkiej Filmówce oraz na stypendiach w Niemczech. Potem przez jakiś czas pracował w Hollywood przy realizacji efektów specjalnych. Kiedy usłyszał o planach zrobienia filmu o Jeżu Jerzym, oddał się temu projektowi bez reszty.


Obecnie film ma trzech reżyserów – Wawszczyka, Leśniaka i Kubę Tarkowskiego, również absolwenta Szkoły Filmowej, wcześniej pracującego m.in. przy Szop, szop, szopę (1999) Mariusza Wilczyńskiego. Wśród animatorów jest między innymi Ania Błaszczyk, która dała się poznać świetnymi Caracas (2006) i Powrót (2008). W ekipie nie zabrakło także gwiazd polskiego show-biznesu. Głos samego Jeża Jerzego podkłada Borys Szyc. W rolę jego dziewczyny Yoli wciela się Maria Peszek, skina Stefana gra raper Sokół, a Maciek Maleńczuk został dziwką o złotym sercu. Podążając tropem twórców przywracających zapomnianych idoli szerokiej publiczności, ekipa Jeża do roli szalonego naukowca zaangażowała Leszka Teleszyńskiego.


Film powstaje w mieszanej technice wycinanki (ale realizowanej cyfrowo) wspieranej zaawansowanymi efektami komputerowymi. Budzi więc naturalne skojarzenia z węgierską Dzielnicą (2007). Dzieli z nią zresztą także klimat ostrej, odrealnionej satyry na zupełnie rzeczywiste społeczeństwo. Dzięki wykorzystaniu dobrze znanej postaci i zaangażowaniu popularnych gwiazd, rodzi nadzieję na pierwszy od lat komercyjny sukces polskiej animacji. Ten mógłby się przecież przełożyć na pobudzenie zainteresowania również jej bardziej artystycznym obliczem.


Łukasz Dulniak


Niestety konstrukcja strony nie pozwala na komentowanie artykuł. Zapraszam więc do dyskusji pod adresem lukasz.dulniak@gmail.com


Musisz być zalogowany aby móc dodawać komentarze.

Przypomnij hasło | Rejestracja

DODAJ SWÓJ FILM FORUM

Ostatnio w galerii

ANIMATOR 2010

ANIMATOR 2010

OGŁOSZENIE

dodaj

SZUKAJ FILMÓW STUDYJNYCH

*filmy w wersji cyfrowej 2 min. po konwersji

SZUKAJ FILMÓW UŻYTKOWNIKÓW

Uwaga!
Żadna część jak i całość utworów zawartych w portalu animacjapolska.pl nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, foto- kopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody portalu animacjapolska.pl. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody portalu animacjapolska.pl lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Projekt współtworzony przez:

  • MKiDN
  • PWA
  • PISzF
  • SMF
  • Platige
  • IAM
  • FN